Zadbaj o siebie | KONKURS

dsc_0998

„Zadbaj o siebie”. Założę się, że większość kobiet, słysząc te słowa postanowi zmienić fryzurę, kupić upatrzoną od dawna sukienkę, umówić się do kosmetyczki i jeszcze w międzyczasie wyskoczyć na trening fitness. Jak najbardziej, każda z tych rzeczy wpisuje się w dbanie o siebie. Ale jaka część kobiet, myśląc o dbaniu postanowi między kosmetyczką a fryzjerem znaleźć czas, żeby umówić się na wizytę do…

ginekologa?

16114074_638390099667185_849465290929414731_n

Od pewnego czasu media społecznościowe oszalały na punkcie cytrynowego zdjęcia. Brawo! Tym razem zasięg internetu działa na ogromną korzyść kobiet na całym świecie. Teraz, na przykładzie dwunastu cytryn możemy wstępnie zorientować się czy z naszymi piersiami wszystko jest w porządku, czy może jednak nie do końca. Patrzenie to pierwszy krok, a potem musimy dotknąć, zbadać, mieć pewność. To zaledwie kilka minut. Ale tak ważnych minut. Zaraz za cytrynową misją popularność zdobywa różowe wyzwanie. Kobiety dodają na portal społecznościowy zdjęcie z różowymi ustami, namawiając swoje koleżanki do zrobienia kontrolnego badania cytologicznego. To kolejnych kilka minut, które mają przeogromny wpływ na nasze życie.

Odkąd zostałam mamą, niczego nie pragnę tak bardzo, jak zdrowia. Zdrowia dla moich najbliższych, dla mojego dziecka. I zdrowia dla mnie, żebym jak najdłużej mogła być przy tych, których kocham. Czy naprawdę to zbyt mała motywacja, aby stanąć przed lustrem i poświęcić kilka minut by zadbać o siebie, o swoje zdrowie i o swoje życie? Kiedyś bardzo zaniedbywałam regularne badania, a perspektywa wizyty u ginekologa napawała mnie jedynie obawami i stresem. Wszystko minęło w momencie zajścia w ciążę, kiedy profilaktyka i regularność badań była na porządku dziennym. Kluczem do sukcesu było znalezienie zaufanego lekarza, a później każda wizyta odbywała się bez większego zdenerwowania. To jest naprawdę możliwe!

A więc do dzieła, moja droga Czytelniczko! Ostatnio wciąż powtarzam, że ważne jest tu i teraz i od Ciebie zależy jak wykorzystasz ten czas. Może już masz swojego lekarza, może badasz się regularnie i masz wszystkie kobiece sprawy pod kontrolą. A może jesteś w wielkiej rozterce i wciąż Ci nie po drodze do lekarskiego gabinetu. Do Ciebie w szczególny sposób kieruję apel: Zadbaj o siebie! Znajdź lekarza, zapytaj koleżankę i wykonaj 2 podstawowe badania. Pobranie próbki do badania cytologicznego trwa mniej niż minutę! A niewiele dłużej potrwa zbadanie Twoich piersi.

Pamiętaj.

Najważniejsze, co otrzymaliśmy to ludzie, których kochamy i zdrowie.

Bądź odważna by o to zawalczyć. Mocno Ci kibicuję!

dsc_1000

WYGRAJ KSIĄŻKĘ „BOSKA BEZ WŁOSKA”

Dzięki uprzejmości Portalu Księgarskiego oraz Wydawnictwa Kobiecego mam dla Was aż 7 egzemplarzy książki pt. „Boska bez włoska”. Książka, która ma sprawić, że kobiety, które dotknięte zostały nowotworem piersi, przestaną się bać. Że mimo ogromnego strachu i trudu będą mogły uwierzyć, że  są na tyle silne, by poradzić sobie z chorobą. Być może w Waszym otoczeniu są kobiety, dla których ta książka będzie pomocą i pocieszeniem. Zasady konkursu są bardzo proste. Na blogu, w komentarzu pod tym wpisem odpowiedz mi na pytanie:

W jaki sposób dbasz o swoje zdrowie i samopoczucie?

Spośród wszystkich komentarzy wybiorę 7, które nagrodzę powyższą książką. Komentarze można pisać do soboty 28.01.2017. Zwycięzców ogłoszę następnego dnia, w niedzielny wieczór. 

Nie musisz udostępniać tego wpisu, wystarczy Twój jeden komentarz. Jednak zachęcam do dzielenia się tą informacją z innymi, ponieważ każde udostępnienie zwiększa szansę na dotarcie do jak największej liczby kobiet. Może dzięki Tobie Twoja siostra, przyjaciółka lub daleka znajoma postanowi wreszcie zadbać o siebie i umówić się na kontrolne badania. I dzięki temu książki – wierzę – trafią w dobre, potrzebujące ręce.

Liczę na Was!

PS. Panowie, nawet nie wiecie jak wiele zależy również od Waszego wsparcia. Bądźcie odważnie obecni w życiu kobiet.

WYGRANA!

Kochani, mimo iż nie było bardzo wielu uczestników konkursu, to musiała jednak wybrać tylko – lub aż – 7 osób. Spośród wszystkich Waszych komentarzy wybrałam te, które były najbardziej kreatywne lub które najbardziej mnie zaciekawiły. 

TERAZ: czekam 3 dni na maila zwrotnego na adres: cyron.marta@wp.pl  z adresem, na który mam wysłać książkę. Jeśli któraś z wygranych osób nie wyśle mi tej wiadomości, wylosuję kolejną osobę.

Pozdrawiam ciepło

marta

28 Comment

  1. Jowita says: Odpowiedz

    Hmmm… wbrew pozorom to trudne pytanie… Co robię ? Uśmiecham się! Mimo wszystkich małych i dużych problemów… Wierze w moc uśmiechu, i może czasem na ulicy wyglądam dość dziwnie, ale to jest naprawdę ważne! Prócz tego znalazłam na każdą porę roku sport który naprawdę mnie cieszy i do którego się nie zmuszam 😛 Chodzę po górach i tańczę 😉 Nie będę pisać o nawykach żywieniowych, które też są ważne, dla mnie tym bardziej bo zajmuję się żywieniem na co dzień 😉 Pamiętać trzeba, że to wszystko zależy od Naszych głów 😉 Pozdrawiam z uśmiechem 😉

    1. Marta says: Odpowiedz

      Jednak uśmiech to dobry sposób na wszystko 🙂 I jakie to pożyteczne – innym jest lepiej gdy obdarzamy ich uśmiechem, a i nam jakoś tak dobrze 🙂 Mi tam jest bardzo miło, jak ktoś na ulicy się do mnie uśmiechnie. Ludzka życzliwość to skarb 🙂

  2. Krzysztof Hawryszczyszyn says: Odpowiedz

    Przyznam szczerze, że nie mam jednego rozwiązania na poprawę zdrowia i samopoczucia. Za każdym razem robię wtedy coś innego. Bywa, że wsiadam na rower i udaję się na przejażdżkę poza miasto w miejsca odosobnione gdzie jest dużo zieleni (zieleń działa na mnie kojąco i uspokaja umysł) i śladowy ruch. Oddycham wtedy pełną piersią delektując się pięknem przyrody.Innym razem czytam na balkonie lekką książkę odrywając się całkowicie od otaczającego mnie świata popijając kojącą i odświeżającą melisę.Jeszcze innym razem wychodzę na dłuższy spacer do pobliskiego pięknego parku wiedząc, że mnie to uspokaja i koi mą duszę a jednocześnie mając świadomość, że każdy krok wydłuża moje życie o 15 sekund. Tak więc za każdym razem gdy taka sytuacja się zdarzy wybieram inne rozwiązanie by nie ulegać schematom i nie popadać w rutynę.By czuć się świetnie i dobrze wyglądać codziennie po przebudzeniu uprawiam gimnastykę na świeżym powietrzu na balkonie niezależnie od pory roku. Staram się dobrze odżywiać, nie przesadzać np. z kawą, do której zawsze piję wodę mineralną z dużą zawartością sodu i potasu. Często się uśmiecham i staram się być pogodny i pozytywnie nastawiony do otaczającego mnie świata.Piję regularnie zieloną herbatę z opuncją, która smakuje i pachnie optymistycznie i dobrze mnie nastraja.Do potraw dodaję dużo ziół(z własnej hodowli na balkonie),jem dużo warzyw i owoców – za to wszystko nawet mama mnie chwali co nieczęsto jej się zdarza. Uważam, że każdy sposób jest dobry byle dawał pożądany efekt i przynosił ulgę i ukojenie.

    1. Marta says: Odpowiedz

      Park, zieleń, książka… Mam wrażenie, że takie tradycyjne sposoby często najlepiej działają na poprawę naszego samopoczucia. Moja mama bardzo uwielbia rowerowe wycieczki, to z nią przede wszystkim kojarzę ten sposób rekreacji. I faktycznie, dobre przynosi to skutki! 🙂
      Zieloną herbatę z opuncją również bardzo lubię! Choć przyznaję, że z zieloną herbatą polubiłam się stosunkowo niedawno. Ale staram się raz dziennie wypijać choćby małą filiżankę.
      Moja hodowla ziół niestety nie przetrwała. Póki mieliśmy ogródek to było wspaniale, lecz teraz po przeprowadzce niestety coś mi to nie idzie. Choć mam nadzieję, że wiosną stworzę sobie na balkonie jakiś zielarski zakątek 🙂

      Pozdrawiam bardzo ciepło 🙂

  3. Monika says: Odpowiedz

    Witam. Co robię. Jestem farmaceutką i ratownikiem medycznym. Stawiam szczególną uwagę na profilaktykę oraz samobadanie się. W przypadku raka piersi ma to ogromnie znaczenie jak i przypadku raka jąder i prostaty. Co jeszcze…staram się nie stresować,dużo czytam,zdrowo się odżywiam (ciężko zrezygnować ze smakołyków).To tyle. Pozdrawiam.

    1. Marta says: Odpowiedz

      To prawda. Mam nadzieję, że coraz więcej kobiet – i nie tylko – zacznie zdawać sobie sprawę z tego, że profilaktyka jest niesamowicie ważna. Lepiej mieć wszystkie zdrowotne sprawy pod kontrolą.
      Życzę samych pięknych chwil i jak najmniej stresu! Pozdrawiam ciepło 🙂

  4. MonikaK says: Odpowiedz

    dbam o siebie czytając ksiązki bo to mnie relaksuje

    1. Marta says: Odpowiedz

      Książki to i moja pasja 🙂 Teraz jakoś nie umiem znaleźć tyle czasu na spokojnie, ale wcześniej, jak tylko miałam okazje, to nie wypuszczałam książki z rąk. Życzę Ci więc wielu pięknych, literackich chwil 🙂

  5. Katarzyna Rom says: Odpowiedz

    Dbanie o siebie zawiera wiele różnych rzeczy…. Uroda, ubiór, zdrowie, aktywność fizyczna. Ja dla siebie, oprócz tych rzeczy robię troszkę więcej – dbam o innych. Nie tylko o najbliższych, chociaż o nich w pierwszej kolejności. Mi witalności dodaje pomoc innym, czy to czynem, bądź słowem. W obecnych czasach, gdy wszyscy gonimy ze spotkania na spotkanie, na zakupy i w wiele innych miejsc, wiele osób zatraca swoje człowieczeństwo i zapomina o drugim człowieku. Niejednokrotnie wystarczy wchodząc gdzies uśmiechnąć się i powiedzieć „Dzień dobry”, by druga osoba poczula sie lepiej – szczególnie w sklepach. Pamiętanie o drugim człowieku daje mi wiele radości. Tak samo zabawa z moim ukochanym psiakiem. Niby nic, a tak wiele. Mówienie najbliższy o swojej miłości do nich, okazywanie tej miłości to jest też motor napędowy naszego szczęścia. Mam również hobby- szydełkuję 😁 Dziergając, czas mi się zatrzymuje.
    Mogę przemyśleć wiele rzeczy, zrelaksować się. Uwielbiam również spacery. Dbając o siebie należy otaczać sie ludźmi, z którymi dobrze sie czujemy, a należy unikać ludzi toksycznych.

    1. Marta says: Odpowiedz

      Kasiu! Jak to dobrze, że są na świecie tacy ludzie, jak Ty, którzy naprawdę mają na sercu dobro innych 🙂 Ja ostatnio spotykam wiele takich osób, których serdeczne „Dzień dobry” skutecznie poprawia mi nastrój. Oby tak częściej!
      Ja bym tak chciała umieć szydełkować, robić na drutach. Coś czuję, że też by mnie to relaksowało. Choć póki co nie wyobrażam sobie, kiedy miałabym znaleźć na to czas, ale może w końcu kiedyś spróbuję 🙂

      Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo mocno! 🙂

  6. Paulina S says: Odpowiedz

    W jaki sposób dbam o swoje zdrowie i samopoczucie?
    O zdrowie dbam bardzo. Staram się jeść zdrowo i regularnie. Ze względu na dobrą kondycję fizyczną ćwiczę w domu, ponieważ zajmuję się 7-miesięczną pociechą. 🙂 Co roku robię badania profilaktyczne, abym była pewna, że „nic mnie nie bierze” i na pewno czuję się dobrze ja, ale też moje ciało (tak samo będzie z córką). Nie narażam siebie i innych na niebezpieczeństwa – myślę racjonalnie. Natomiast jeśli chodzi o samopoczucie – staram się myśleć pozytywnie i nie dopuszczam do siebie złych myśli. Zawsze jestem dobrej myśli i wierzę w sukces swój i moich bliskich – bardzo ich też wspieram w każdych ich zamiarach i czynach. 🙂 Robię to, co lubię, czyli czytam książki, jeżdżę samochodem, słucham dużo muzyki, piekę ciasta, pichcę różnorakie potrawy i układam puzzle. Wszystko to poprawia mi niezmiernie humor, gdy mam zły dzień. Nawet dostałam od mojej mamy prezent – szpatułkę do mieszania z napisem „when everything else fail, bake a cake” („kiedy nic się nie udaje, upiecz ciasto”). 🙂 Otaczam się samymi przyjaznymi ludźmi, którzy nie żyją nienawiścią i nie cierpią radości z porażek innych. Nałogowo się uśmiecham. 😀
    Pozdrawiam.

    1. Marta says: Odpowiedz

      Mam wrażenie, że takiej odpowiedzialności za zdrowie nauczyłam się niedawno, będąc mamą, już w ciąży. Zobaczyłam jak wiele dobra dają systematyczne badania, kontrola. Po co mam psuć nerwy, martwić się, czy jestem zdrowa czy nie, skoro mogę iść, przebadać się i po prostu to sprawdzić. Niby proste, a czasem tak bardzo trudne do zrealizowania. Tym razem jednak zmieniam to naprawdę. Chcę być regularna, robić badania… nie tylko te poważne, kobiece, ale zwykła morfologia, przegląd dentystyczny… Warto mieć to na oku. I o moje dziecko też chcę tak dbać!

      Ciasta! Uwielbiam piec ciasta. I tak… to chyba lek na każde niepowodzenie 🙂

  7. anna grygiel says: Odpowiedz

    Mam kalendarz który pamięta za mnie kiedy mam iść na kontrolne badanie. Wszystko tam zapisuję – kiedy wracam od lekarza, od razu obliczam kiedy mam iść kolejny raz i zapisuję pod konkretną datą, wtedy się nie pomylę 🙂 Myślę, że w tej sprawie trzeba być po prostu systematycznym, regularnie się badać i to powinno wystarczyć by wyłapać ewentualne początki problemów bardzo szybko. Jeśli to mamy opanowane, to jest dobrze.
    Poza tym trzeba cieszyć się. Cieszyć się życiem, rodziną, drobnymi sprawami, które mamy na co dzień – nie od dziś wiadomo, że śmiech przedłuża życie. Robić sobie czasem chwilę dla siebie, jakąś maleńką przyjemność, która nie wprawi nas w wyrzut sumienia (och, pączek! a miałam się odchudzać!) lub wyrzut portfela (ten sweterek to tylko połowa pensji!), a sprawi, że poczujemy się lepiej. Kupić extra kubek, z którego kawa posmakuje nam jak ambrozja. Nową szminkę, by poczuć się sexy. Książkę, by znaleźć się na końcu świata 🙂

    1. Marta says: Odpowiedz

      Ojej! To ja chyba powinnam mieć taki kalendarz. Niby wydaje mi się, że pamiętam, ale zaraz wpadam w wir innych spraw i albo coś zaniedbam, albo nie odbiorę wyników, albo umówię się zbyt późno i nie ma wolnych terminów. Ciągle coś. Chyba trzeba to zmienić. Widzisz? Twój komentarz był mi bardzo potrzebny! 🙂

      A kubek i kawa? O tak! Jak to dobrze, że nie tylko ja tak mam. Od zawsze wybieram kubek, w którym danego dnia wypiję kawę lub herbatę. Ona wtedy naprawdę smakuje inaczej 🙂 I szminka! Od kilku dni przymierzam się do zakupu takiej w kolorze fuksji. Czy będę ją nosić? Nie mam pojęcia! Ale bardzo bym chciała!

      Dziękuję Ci za inspirację!

  8. Scarlett says: Odpowiedz

    Jeśli chodzi o dbanie o zdrowie fizyczne, staram się trzymać wyznaczonych reguł, które dostosowane są do mojego ogólnego stanu. A trochę tych wytycznych mam. Jako niskociśnieniowiec muszę szczególnie pamiętać o tym, by się systematycznie nawadniać. Jako osoba z wiecznymi problemami z zatokami, co jakiś czas wspieram się kuracją ze ssaniem oleju w tle. Bo tylko to mi pomaga. Jem systematycznie, choć to nie jest łatwe. Uważam na laktozę, cytrusy, słodycze, bo one wyjątkowo mi nie służą. Często spada mi potas, więc oprócz jego uzupełniania, badania okresowe są u mnie koniecznością. I oczywiście masaże oraz aktywność fizyczna. Pomagają mi w tych moich wszystkich usterkach, do których dochodzi jeszcze uszkodzone kolano. Także pełen pakiet. Ale pomijając te wszystkie moje zasady, do których muszę codziennie się stosować, dużą uwagę skupiam też na swoim zdrowiu psychicznym. I to, o dziwo, dopiero od niedawna. Staram się nie przebywać w towarzystwie osób, które negatywnie na mnie wpływają. Na przykład, takich, które dbają tylko o swoje własne interesy, które mają pesymistyczne podejście do życia, czy oczekują ode mnie atencji, nie dając nic od siebie. Poza tym, sama staram się dostrzegać pozytywy w każdej sytuacji, nawet jeśli wydaje się trudną i nie do przejścia. Ponadto, mam swoją pasję, którą jest taniec. Mam marzenia, by móc tańczyć więcej i więcej, o ile kontuzja wreszcie na to pozwoli. I tyle. Przez lata nauczyłam się słuchać swojego organizmu. Nie popadam w fanatyzm, ani hipochondrię. Wiem, co mi służy, a co nie. I staram się tego trzymać. Polecam to każdemu, by nie iść za jakimś nurtem, który mówi, że to czy tamto jest niedobre i nic nie warte, tylko nauczyć się siebie. A właśnie w nas i w naszym ciele jest odpowiedź na to, czy traktujemy siebie samych dobrze, czy troszkę gorzej.

    1. Marta says: Odpowiedz

      Jednak znów potwierdza się, że kluczem jest słuchanie swojego organizmu. Często to zaniedbujemy, patrzymy na innych, na modę, a nie wpatrujemy się w siebie i w to, czego tak naprawdę potrzebujemy. I to zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. To kolejny komentarz, w którym padają słowa, że aby móc faktycznie prawdziwie żyć, w radości, trzeba się pożegnać z ludźmi, którzy mają na nas toksyczny, niszczący wpływ. Też mam takie przejścia za sobą i dopiero po rozwiązaniu niektórych relacji zaczęłam oddychać pełniej. Ogromna ulga!

      Życzę Ci, byś mogła tańczyć i cieszyć się życiem jeszcze bardziej! 🙂

  9. Gosia says: Odpowiedz

    Ja przede wszystkim uważam, że połową sukcesu do dobrego samopoczucia jest nasze pozytywne nastawienie do świata i chęć znalezienia przez nas wszystkich, nawet tych najdrobniejszych powodów do uśmiechu! Musimy doceniać rzeczy małe, bo jeśli tego nie będziemy robić nic nas nie ucieszy! Dlatego ja czerpię radość ze wszystkiego i potrafię docenić nawet podany kubek kawy przez ukochanego!
    Dlatego bardzo rzadko zdarzają mi się „kiepskie dni” i na moje samopoczucie nie narzekam, a wręcz przeciwnie ciągle chodzę z „bananem ” na twarzy!
    A ponadto staram się jak najwięcej czasu spędzać aktywnie. Rowery dużo spaceruję i bardzo często zamiast samochodu wybieram nogi! Staram się jak mogę również odpowiednio dobierać to co jem, chociaż jestem łakomczuchem i to już nie jest sprawa taka prosta!
    Ale codziennie wypijam wodę z cytryną i zastępuję „sztuczne” rzeczy jak np. soki, drzemy, mleko – takimi z domowego gospodarstwa.

    1. Marta says: Odpowiedz

      O tak! Nastawienie do świata to jest ogromny sukces! Ile ja znam osób, które chciałyby, żeby w ich życiu wszystko się nagle poukładało na lepsze, ale wciąż mają do świata jakieś pretensje i wielkie ALE. A przecież ten uśmiech w codzienności jest niesamowicie ważny. Taka umiejętność mówienia „dziękuję” za to, co otrzymaliśmy.
      O! Woda z cytryną. To moje postanowienie, żeby też w końcu w ten sposób rozpoczynać poranki 🙂

  10. Karolina says: Odpowiedz

    Dbam o siebie działając zgodnie z moim wnętrzem. Dążę do harmonii słuchając swojej duszy. Potrafię siebie utulić, gdy w nocy zbudzi zły sen i patrząc w lustro staram się mówić „kocham Cię”, co dzień. Zawsze staję po swojej stronie. Szanuję siebie, dlatego wybieram takie produkty, które służą zdrowiu mojego ciała i duszy. Często spaceruję po lesie pozwalając, aby natura pieściła moje zmysły i koiła wszelkie smutki. Uwielbiam patrzeć na rozgwieżdżone niebo wielbiąc Stwórcę za Jego doskonałe dzieła. Słucham muzyki i czytam wiersze. Pozwalam sobie na wzruszenia, pozwalam też na złość. Gdy czuję się źle – płaczę. Kocham zioła i medycynę naturalną. Rezygnuję z toksycznych relacji i ze wspomnień, które sprawiają mi ból. Spędzam dużo czasu z Rodziną. Kocham ogród, stawiam na ekologiczne środki uprawy roślin. Staram się być Tu i Teraz. Pozdrawiam!

    1. Marta says: Odpowiedz

      „Często spaceruję po lesie pozwalając, aby natura pieściła moje zmysły i koiła wszelkie smutki. Uwielbiam patrzeć na rozgwieżdżone niebo wielbiąc Stwórcę za Jego doskonałe dzieła. Słucham muzyki i czytam wiersze. Pozwalam sobie na wzruszenia, pozwalam też na złość. Gdy czuję się źle – płaczę” – To tak, jakbym trochę czytała o sobie 🙂 Teraz może nie zawsze czas mi na to pozwala, ale swego czasu często czytałam wiersze. Muzyka jest w mojej codzienności od zawsze. A emocje, wzruszenia… to po prostu ja.
      Dziękuję Ci za ten komentarz. Pokazuje mi to, że są ludzie, dla których naprawdę ważne jest bycie TU i TERAZ, wśród ludzi, których kochamy 🙂

  11. Donata says: Odpowiedz

    W jaki sposób dbam o swoje zdrowie i samopoczucie?
    Chciałabym napisać to co koleżanki wyżej…, że badam się, kontroluję ,mówię sobie że siebie kocham… ale to nie była by prawda. Właśnie tym postem chyba zrozumiałam, że ja naprawdę dla mojego zdrowia fizycznego robie bardzo bardzo nie wiele. Ciągle dbam o męża, o dzieci, pilnuję by zdrowo jedli [i to chyba jedyne co dla siebie robie „przy okazji”]. dbam o to aby byli dotlenieni, aby spożywali odpowiednią ilość owoców, warzyw, witamin… Ale jeśli chodzi o mnie to naprawdę należy mi sie mega mega klaps w cztery litego od „tego u góry” bo o sobie zapominam 🙁 mam w planach w nowym roku zmienić to… postanowiłam, ze wybiorę się w końcu do ginekologa bo odkąd urodziłam dzieci byłam tylko raz… i to 6 tyg po porodzie, obiecałam sobie, że zrobie kolonoskopię i uporządkuje moje problemy z jelitami, odwiedzę dentystę…

    Jedyne o co dbam to moje zdrowie psychiczne 🙂 doceniam każdą chwilkę, każdą małą rzecz, każdy uśmiech moich dzieci… 🙂 Uwielbiam wpatrywać sie jak bawią się, jak ze sobą rozmawiają, uwielbiam wspólne przytulaski, buziaczki i spędzanie czasu… 🙂 RODZINA jest dla mnie najważniejsza, jest moim tlenem, moją oazą… ale ciesze się, że napisałaś ten post bo przypomniałaś mi że muszę też zadbać o swoje zdrowie, sprwadzić, skontrolować, podreperować.. 🙂 I obiecuję to TU i TERAZ że w końcu umówię się na zaległe od lat wizyty u lekarzy… bo przecież zdrowie fizyczne musi współgrać z psychicznym? Inaczej kiepski to jest duet….

    1. Marta says: Odpowiedz

      Ja kiedyś też biłam się w piersi jak czytałam albo słyszałam, jak znajome chodzą na badania. Myślałam, że po co mi to, że mnie to nie dotyczy, że może kiedyś. Teraz wiem, że nawet jeśli mi nie po drodze to zbyt wiele mam do stracenia. Rodzina, dziecko, mąż, rodzeństwo, przyjaciele. Chcę mieć siły i zdrowie by właśnie móc jak najdłużej cieszyć się każdą chwilą 🙂 Czyli jak widać dobra kondycja zdrowotna wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Życzę Ci, żebyś dotrzymała słowa i zapisała się na zaległe wizyty. Dla dobra! 🙂

      Przytulam! 🙂

  12. hmmm… w tym co napisałaś jest RACJA, maja córeczka ma 7 miesięcy i dopiero od niedawna łapiemy wolne chwile gdy zacznie się bawić, leżeć sama na macie. Początki nie były łatwe do 3 msc miała kolki… straszne, walczyłam o pokarm nie miałam chwili na nic, nie wspomnę o zrobieniu czegokolwiek dla siebie. Teraz smacznie śpi… i czytajac to … – zadbać o siebie… no cóż pasowałoby pokryć odrosty, zrobić brwi trochę się ogarnąć bo jak ja wyglądam … 😉 BA postanowiłam nawet biegać po 21 z mężem.. Może czytając to jakaś nie jedna osoba pomyśli ooo … jakaś !!!??!! ale faktycznie tak pomyślałam. A zdrowie?? modlę się o nie codziennie dla mnie, dla mojej córki dla mojej rodziny … ale nie przyszło mi do głowy aby to bardziej skontrolować no bo – no bo jestem zdrowa. Często nie dbamy, nie pielęgnujemy tego co mamy chcemy więcej, lepiej a nie doceniamy tego co już mamy. Właśnie umówiłam się na wizytę kontrolną. Nie wiem czemu nie zrobiłam tego wcześniej… może dlatego, że ciągle wydaje się, że jest coś ważniejsze… a tymczasem nie jest … bo czy jest coś ważniejsze od zdrowia? zdrowego dziecka, męża i siebie… nic… Wszystko jest ważne ale ZDROWIE, MIŁOŚĆ I ZGODA są nieprzecenione. wszystko inne można zdobyć wysiłkiem, pracą… Ściskam Cię cieplutko Marta i fajnie, że piszesz… bo FAJNIE jest oderwać się od codzienności i poddać się rozmyśleniom o wartościach, sensie bycia i życia na tej ziemi! !

    1. Marta says: Odpowiedz

      Aga, wiesz, że gdy tylko po kilku miesiącach mogłam zostawić Laurę na chwilę z mężem to… poszłam do fryzjera? 😀 Tak. Właśnie do fryzjera. Do lekarza też poszłam, bo po porodzie musiała mieć kontrolne badania, ale od tamtej pory też się nie pilnowałam. A postanowiłam sobie, żeby robić sobie taki zdrowotny przegląd raz na jakiś czas. To jest niestety tak, że dopóki jesteśmy zdrowi to mamy wrażenie, że choroby nas nie dotyczą. A niestety jest zupełnie inaczej. Ja gdzieś od pewnego czasu noszę w sobie wiele obaw o moje zdrowie i wiem, że tylko skontrolowanie tego u lekarza potwierdzi mi czy wszystko jest w porządku, więc badania to też trochę taki komfort psychiczny 🙂 Ja swoją wizytę mam jutro wieczorem i wiem, że to dobry krok w dbaniu o siebie.
      Miłość i zgoda. I zdrowie, żebyśmy mogli kochać się jak najdłużej.

      Ściskam całą Waszą rodzinkę! <3

  13. Wanda says: Odpowiedz

    Mój „przepis” na zdrowe życie i dobre samopoczucie:

    – ZERO STRESU zwłaszcza z błahych spraw i powodów
    – POZYTYWNE NASTAWIENIE do życia i każdej sprawy
    – RADOŚĆ i cieszenie się z małych, codzienny i zwyczajnych drobiazgów
    (wszystko zaczyna się w naszych umysłach i sercu!)
    – GRONO PRZYJACIÓŁ i RODZINA, w której towarzystwie dobrze się czuje a w razie przykrości dostaj od nich pocieszenie i wsparcie
    – PRACA, która daje mi satysfakcję i poczucie spełnienia zawodowego
    – AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA dostosowana do możliwości mojego organizmu i pory roku
    – UDANE POŻYCIE MAŁŻEŃSKIE 😉
    – ZDROWA DIETA bogata w: białko (roślinne i zwierzęce), witaminy, ryby (zawierające kwasy omega), zdrowe tłuszcze; a gdy najdzie mnie ochota i smak: kawałek domowego ciasta czy własnej produkcji deser; raz na jakiś czas kieliszek czerwonego wina (zdrowego na serce)
    (wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko zachować umiar!)
    zdrowa dieta równa się ZRÓŻNICOWANA DIETA
    – ZERO UŻYWEK typu papierosy, wódka
    – REGULARNE BADANIA samokontrole oraz okresowe (szczególnie przeglądy dentystyczne)
    – NATURALNE KOSMETYKI domowej produkcji (maseczki do twarzy, peeling do ciała)
    – i oczywiście DOBRA LEKTURA:) , którą lubię czytać w każdym miejscu i czasie

    1. Marta says: Odpowiedz

      Przepis rewelacyjny!! I znów ta radość z codzienności. Gdyby tak każdy doceniał te wszystkie drobne chwile, świat byłby piękniejszy 🙂 Chyba sobie spiszę ten przepis i schowam w notesie 🙂

  14. Taka sobie says: Odpowiedz

    U mnie z tym dbaniem o siebie to trochę na bakier. U lekarza to nie pamiętam kiedy byłam, a do dentysty poszłam, bo ząb nie dawał mi spać po nocach i skończyło się leczeniem kanałowym. Tak więc nic dobrego. Pamiętam o wizytach lekarskich, szczepieniach i przeglądach dentystycznych u dzieci, a o sobie zapominam.
    Jednak nie jest jeszcze do końca tak źle. Jakby zrobić rachunek sumienia to myślę, że ratuje mnie moja rodzina, o ktòrą muszę zadbać i przy okazji ja na tym korzystam. A więc spacery z wòzkiem, sanki (nic tak nie poprawia kondycji jak wciąganie dzieciaczka na sankach pod gòrkę), biegi za rowerkiem lub hulajnogą i ogòlne przebywanie na świeżym powietrzu (choć teraz w związku ze smogiem lepiej poczekać na cieplejsze dni). Podnoszenie słodkiego ciężaru rozwija mięśnie, nocne pobudki o ròżnych porach ćwiczą hart ducha, a odpowiadanie tysięczny raz na pytania typu „dlaczego” cnotę cierpliwości.
    Po za tym uwielbiam zieloną herbatę, yerba mate i soki wyciskane w domu. Lubię leniuchować, jak tylko mam okazję i upiększać domową przestrzeń. Jak jest czysto to od razu mi lepiej. Do tego śpiew w chòrze, co wyzwala hormony szczęścia i od czasu do czasu porządna głupawka, gdy chichram się i nie mogę przestać, aż brzuch boli od śmiechu. No i czytanie bloga Marty:)

    1. Marta says: Odpowiedz

      Och! „Podnoszenie słodkiego ciężaru rozwija mięśnie, nocne pobudki o ròżnych porach ćwiczą hart ducha, a odpowiadanie tysięczny raz na pytania typu „dlaczego” cnotę cierpliwości.” – będę to czytać, gdy dopadnie mnie jakaś rodzicielska chandra 😀

Dodaj komentarz