Słuchaj serca

14315872_1244268868959377_1836038478_o

„Dobrze Ci radzę, zrób to teraz.”

„To dobry czas żeby wreszcie coś zrobić, szkoda czasu, potem będziesz żałować.”

„Pomyśl o sobie, rozwijaj się.”

Pewnie tak, pewnie wszyscy wokół mają rację. Presja otoczenia, tego bliższego i dalszego. Znajomi pnący się po szczeblach kariery, realizujący swoje zawodowe plany i marzenia. Mocno im kibicuję. Szczerze! I już zaczynam myśleć, że może coś nie do końca w porządku ze mną. Że może naprawdę czas. Że może naprawdę trzeba. Zrobić coś, zdziałać, rozwinąć się – nie tylko w przestrzeni domowej. Wpadam w ten wir myśli i planowania, wyobrażeń i rozmyślań. Lecz w tym rozmyślaniu zapominam o słuchaniu.  I to słuchaniu bardzo ważnym.

Serce. Mój wyznacznik. Jeszcze nigdy mnie nie zwiodło na manowce. Choć tak się mówi, żeby o tym zdrowym rozsądku nigdy nie zapominać. Nie zapominam. Ale przekonuję się raz po raz, że sercu podpowiada najlepiej, najprawdziwiej. O ile jesteśmy w stanie „przegadać” sobie różne kwestie, tak powiedzieć sercu „poczuj inaczej” nie możemy. Choć może niejednokrotnie byśmy chcieli?

I tak ostatnio trwałam w mętliku moich myśli i planów. Sama nie wiedząc do końca czego chcę. Bo czas popędza, a czasu na spokojne przemyślenie wciąż brakuje. I im więcej myśli, tym głośniej we mnie. Wtedy trudno jest słuchać i usłyszeć… A później poszłam do pokoju i spojrzałam na moje śpiące dziecko. Tak jeszcze malutkie, tak kruche. Ubrane w różową piżamkę z zajączkiem. Patrzyłam na nią z zachwytem, że taka jest idealna, moja. Na małe rączki złożone pod policzkiem. Na stópkę wycałowaną w ciągu dnia. Cisza. Upragniona i taka potrzebna. I poczułam spokój, a w głowie usłyszałam głos: „Gdzie Ci się tak spieszy?” . To, co naprawdę ważne jest tu i teraz. Moje dziecko podrośnie szybciej, niż się tego spodziewam. I choć chciałabym odwlec ten moment wiem, że przyjdzie, że nadejdzie a ja wtedy zatęsknię za tym czasem maleńkości. Dlatego chcę teraz, dziś, czerpać z tego jak najwięcej i być obecna jak najbardziej. To podpowiada mi serce. I wiem, że podpowiada dobrze. Najprawdziwiej.

dsc_0678

Czasami nie wiesz co masz zrobić, jaką podjąć decyzję. Myśli kłębią się tak głośno, że nie masz chwili oddechu i ciszy, żeby poczuć. A uczuć nie da się okłamać. One zawsze są prawdziwe. Dlatego podpowiedzą najlepiej. Życzę Ci prawdziwych i dobrych wyborów. Słuchaj serca.

marta

15 Comment

  1. Taka sobie says: Odpowiedz

    No tak, Laurka skończyła roczek, więc teoretycznie mogłabyś wròcić do pracy. Dobrze robisz. Uważam, że każda matka, jeśli tylko ma taką chęć powinna mòc zostać z dzieckiem. Niestety nie zawsze jest to możliwe, bo jak piszesz świat pędzi do przodu, kredyt sam się nie spłaci, rodzinę trzeba wykarmić. Na szczęście mogłam sobie pozwolić żeby zostać w domu i już 5 rok jestem na wychowawczym. Za jakiś czas wròcę do pracy, ale na razie są ważniejsze priorytety. Dzieci nie czekają, tylko rosną i się zmieniają, a świat i bez nas sobie poradzi.

    1. Marta says: Odpowiedz

      Dziękuję! Za to, że utwierdzasz mnie, że dobrze myślę i czuję. Jednym z głównych powodów przeprowadzki w rodzinne strony, do mniejszego miasta była możliwość bycia dłużej z Laurą w domu. Nie wiem jak mogłam dać się zapędzić w ten wir planowania, skoro zupełnie inaczej chciałam. Dobrze, że serce zawalczyło w porę 🙂 Chcę być z nią dłużej, doceniać ten czas, który już się nie powtórzy. Wrócę do pracy jak będziemy obie na to gotowe. I wiem, że bycie z dzieckiem w domu, wychowywanie, wcale nie umniejsza temu, że tymczasowo rezygnuję z życia zawodowego. Priorytety 🙂

  2. Mama Mikiego says: Odpowiedz

    Ciężko podjąć tą decyzję. Bo nigdy nie jest za szybko czy za późno by wrócić do pracy. Jak nie tej co się wykonywało czy nowej. Ja w trakcie studiów urodziłam syna, dziś ma 4 lata. Z czego prawie 3,5 miałam tą możliwość bycia z nim w domu. Jednak przyszedł czas, że pora była do dzieci – Przedszkola. Ja znalazłam pracę, może nie wymarzoną, ale na początek dobre i to;) Jestem na 1/2 etatu więc czas pracy pokrywa mi się z przedszkolem małego. Więc niewiele tracę, a naprawdę zyskujemy oboje. Bywa ciężko, szczególnie jak mały choruje – od kiedy chodzi do przedszkola – średnio 2 tygodnie przedszkole, 2 tygodnie w domu ;( Mówią, że pierwszy rok najgorszy okaże się w życiu 😉
    Jednak czasem brakuje mi tego czasu jak był mały i byłam w domu z nim 😉 Dlatego korzystaj z tego dobrodziejstwa możliwości bycia z maleńką:) Bo to cudowny czas, a dzieciątka szybko wyrastają 😉

    1. Marta says: Odpowiedz

      Tak zrobię, zamierzam jak najlepiej wykorzystać ten czas, gdy Laura jest mała a ja mogę z nią być. Bo wiem, że wiele jest mam które też bardzo by tego chciały a niestety nie mogą. Gdybyśmy zostali w Warszawie też byłoby o to bardzo trudno. Tu na szczęście mogę taką podjąć decyzję 🙂

      A na pracę i przedszkole przyjdzie pora. Bo mama też potrzebuje się rozwijać, a dziecku potrzebny jest kontakt z rówieśnikami 🙂

  3. agata says: Odpowiedz

    Absolutnie się z Tobą zgadzam. Teraz w ogóle jest moda na taki owczy pęd…”jak szybko zrzucić kg po porodzie”, „zamień pierś na butelkę to będziesz miała więcej czasu”,”jak szybko wrócić do pracy po porodzie” itp. Coś strasznego! A najbardziej dziwią mnie teksty rodziny „nie nos dziecka bo się przyzwyczai” lub „Jak to śpicie z nim w łóżku?” Dziwi mnie to bo przecież moje malenstwo ma dopiero 1,5 miesiąca…co jest lepszego od tego malutkiego ciepłego cialka wtulonego w nasze ramiona?
    Nie ma po co się spieszyć, biec i gonić..Przecież najważniejsze jest tu i teraz 🙂

    1. Marta says: Odpowiedz

      Agata, to co mogę Ci powiedzieć po roku bycia mamą to: SŁUCHAJ SIEBIE. Swojego serca, swojej intuicji. Może już tego doświadczyłaś, a może jeszcze nie. Ale na pewno będą takie sytuacje dotyczące Twojego dziecka, że po prostu będziesz czuła co masz zrobić: czy to będzie wizyta u lekarza, czy pytanie: spać razem czy nie spać, czy cokolwiek innego. Nie zagłaszczesz takiego Maleństwa, nie przyzwyczaisz go do noszenia i tulenia. To jest Jego naturalne środowisko, potrzeby. I czy Twoje matczyne serce mówi Ci, żeby nie tulić? nie karmić piersią? nie nosić? Podejrzewam, że przeciwnie, że tak właśnie robisz. Więc tak rób 🙂 I nie pozwól by ktokolwiek w tej kwestii narzucał Ci coś innego. Ty jesteś mamą 🙂 I to najlepszą mamą dla Twojego dziecka.
      Ja w pewnym momencie mówiłam głośno i stanowczo: że zamierzam przytulać i nosić i że nie można dziecka przyzwyczaić do miłości. Po prostu trzeba je kochać cały czas.
      I nie ma co gonić, czas leci jak szalony, przekonasz się jeszcze mocniej. Więc tu i teraz jest najważniejsze 🙂

  4. Jak ja bym chciała już mieć takie dylematy. Są one trudne, ale wynikają z „posiadania” (nie lubię tego słowa w tym kontekście) dzieci, a przecież to takie szczęście!

    Pozdrawiam ciepło…

    1. Marta says: Odpowiedz

      Życzę Ci byś kiedyś tego doświadczyła. Bo te dylematy dotyczą pięknej sprawy – macierzyństwa 🙂

      Uściski!! 🙂

  5. Donata says: Odpowiedz

    Wiesz, że bardzo mądre masz to swoje serce? :))
    I, że nie ma nic piękniejszego i ważniejszego w życiu jak RODZINA !
    Owszem : dodatkowe pieniądze są fajne, fajnie móc kupić to i to i to… bez odmawiania sobie czegoś innego, bez zastanawiania się czy jak kupię ten świecznik to starczy mi do końca miesiąca na jedzenie.. ale tak naprawdę to wszystko nie jest NIC warte. Co za radość da nowy świecznik, pościel , czy obrus jeśli większą połowę dnia będziesz spędzała w pracy, a po powrocie będziesz miała TYLE rzeczy do nadrobienia, że nie będziesz mogła usiąść na łóżku, odpocząć i delektować się widokiem nowego obrusu? .. bo przecież pranie wstawić trzeba, obiad zrobic trzeba na dzień kolejny, posprzątać trzeba…. a i z dzieckiem trzeba pobawić się, poprasować ubranka… I niby pieniędzy jest więcej bo jest PRACA, ale radości z życia mniej… bo przecież nowy świecznik, dywan, bluzka nie da TYLE RADOŚCI co dwa uśmiechające się w łóżeczku ząbki stojące na nóżkach o 6:00 rano i krzyczące ,, maaammmaaa” 🙂 Prawda? 🙂 Żadna kariera, wysokie stanowisko w pracy, pochwała od szefa nie da tyle szczęścia co widok szczęśliwego dziecka . Do pracy zawsze zdążysz wrócić, ciesz się tym, że możesz zostać z Laurą w domku, że Bóg sprawia ze mąż jest w stanie Was utrzymać a Ty nie musisz pędzić do pracy i zamartwiać się co z dzieckiem w tym czasie? czy Laura nie płacze? czy Jej dobrze kiedy zajmuje się nią babcia/niania/pani w żłobku?

    Jak będziesz czasem zastanawiała się czy dobrą decyzję podjęłaś to posłuchaj tej piosenkihttps://youtu.be/9LKfcWkfHZs

    Ja wybrałam RODZINĘ i DZIECI i nie żałuję tej decyzji :))
    i może nie stać mnie na torebkę od Chanel.. ale wiem że nic nie sprawi mi tak dużej radości
    jak moje maluszki :))) Dla nich chcę żyć każdego dnia i robić wszystko by być dla nich NAJLEPSZĄ mamą… nawet jeśli moje studia pójdą w zapomniane 😉

    1. Marta says: Odpowiedz

      Donatko, nawet nie wiesz, jak bardzo wzruszyłam się czytając Twój komentarz. Masz rację we wszystkim i zgadzam się z każdym Twoim słowem. Nic nie jest ważne, poza tym, że możemy naprawdę być z tymi, których kochamy. I choć czasem jest trudno i chciałoby się rzucić wszystko, to za chwilę jednak wracam na ziemię i jestem ogromnie wdzięczna za to wszystko, co mam, co mogę mieć. Czasem chciałoby się mieć więcej, ale czy właśnie te materialne rzeczy to naprawdę są większe? Nieee…gdzie tam. Największa i najważniejsza to jest miłość 🙂 Postanowiliśmy, że lepiej nam żyć skromniej ale być ze sobą, niż gonić za pieniędzmi a ciągle być daleko. Rodzina, dzieci, przyjaźń, to najlepsze, na co możemy w życiu postawić.

      Ściskam Cię najmocniej i nie mogę doczekać się wspólnej kawy 🙂 <3

      Piosenkę znam i lubię bardzo!

    2. Donata says: Odpowiedz

      :*:*

  6. Aga says: Odpowiedz

    Dobrze to napisałaś. Cieszę się bardzo, że mogę to czytać bo jeszcze bardziej sobie uświadomiłam… kurcze… Wszystko jest ważne..porządki, dom, plany, praca… Jednak ona- nasz skarb kochany rośnie tak szybko i nie warto zmarnować żadnego dnia,żadnej chwili . Teraz gdy mam okazję być z nią należy się cieszyć każda chwila. A często człowiek zamiast tego, myśli i planuje.. Ściskam Cie cieplutko i czytam dalej bo mam trochę zaległości. Pozdrawiamy z Nikolką ;*

    1. Marta says: Odpowiedz

      Dokładnie!
      Aga ja już była o krok od tworzenia biznesplanu! Ale na szczęście się opamiętałam i przypomniałam sobie po co to wszystko, po co to ustalanie priorytetów i że przecież moim głównym pragnieniem było bycie w domu z Laurą. Jeszcze się napracujemy, a dzieci szybko urosną i będziemy żałowały, że nie poświęciłyśmy im więcej czasu, skoro była taka możliwość. Więc doceniajmy to, co mamy teraz 🙂

      Ściskam Was obie i przesyłam dużo ciepła! 🙂

  7. ta z żebra says: Odpowiedz

    Podjęłam taką samą decyzję. Każda kobieta z pokolenia wyżej, z którą rozmawiałam, mówiła mi, że gdyby cofnęła czas, zostałaby w domu z dziećmi, bo jak patrzy na swoje juz dorosle, to ma wrażenie, jakby jej maluchy ktoś zabrał, a te, które były w domu, mówiły, że to była najlepsza decyzja. Jeszcze się w życiu napracujemy, a dzieci zaraz malutkie nie będą.

    1. Marta says: Odpowiedz

      Tak. I właśnie takich komentarzy potrzebuję. I cieszę się, że jest nas więcej. Mam, kobiet, które naprawdę potrafią podejmować takie decyzje. 🙂

Dodaj komentarz