Wszystko się zmieni…

2plaża

O Warszawie pisałam już nie raz, nie dwa. Moje ostatnie warszawskie wpisy były nasycone sentymentem. Nie bez przyczyny. Mam wrażenie, że im jestem starsza, im więcej przychodzi mi podejmować trudnych decyzji, tym mocniej wracam wspomnieniami do przeszłości. Moja mama powtarzała mi zawsze, że jeden z najlepszych okresów w życiu to czas studiów, nowych znajomości, przyjaźni, okres wkraczania w samodzielne życie. Dziś, będąc ponad rok po studiach, przyznaję jej rację. To był cudowny czas, tych moich studiów i warszawskiego życia. I choć Warszawa wciąż budzi we mnie tak skrajne emocje, to na swój sposób pokochałam to miasto, które prawie 7 lat było moim domem.

7

Świadomie używam słowa „było”.

Myśl o opuszczeniu Warszawy i powrocie w rodzinne strony krążyła nad nami już od ponad roku. Nasze życie jednak tak się układało, że dane nam było spędzić w stolicy nieco więcej czasu. Aż do teraz. Dorosłość ma to do siebie, że stawia nas często na rozdrożu, gdzie każda z dróg będzie zarówno piękna, jak i trudna. Którą drogę wybierzemy? Jakie priorytety przeważą?

Wybraliśmy rodzinę. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Wracamy do małego miasta, do rodziców – dziadków naszej córeczki, do rodzeństwa, wujków i cioć, przyjaciół. Wybraliśmy życie w rytmie ‚slow’, które okraszone jest małomiejskim gwarem, spacerami po parku i odwiedzinami u rodziny. Gdzie czas jakby wolniej płynie, a na Rynku po 18:00 otwarty jest tylko spożywczy sklep. Gdzie jest jedna, mała, handlowa Galeria, duży targ warzywny i targ ze starociami. Gdzie ludzie kłaniają się sobie na ulicy, bo co druga osoba to znajomy lub sąsiadka. Jest spokojniej. Tak dobrze.

dsc_0779

Obiecuję sobie wracać. Nie tylko we wspomnieniach. Odwiedzać. Warszawa dała mi niesamowicie dużo. O wiele więcej, niż się spodziewałam. Dała mi piękne wspomnienia, uśmiechy na myśl o studenckich latach na APSie. Dała mi więcej samodzielności, odwagi i wytrwałości. Dała mi przyjaźnie, i to te na całe lata. Bo nigdy nie pomyślałam, że to właśnie studiowanie da mi wspaniałą przyjaciółkę, która w niedługim czasie stanie się najlepszą współlokatorką, świadkową i mamą chrzestną mojego dziecka. To nie jest przyjaźń na chwilę. Dlatego tym trudniej będzie się fizycznie rozstać. Warszawa dała mi piękne wspomnienia, które w głowie kotłują się ostatnio tak mocno i obraz za obrazem przeskakuje. To w Warszawie urodziła się moja córka, a ja spoglądając przez okna szpitala patrzyłam na styczniowe, pokryte szronem ulice i czułam całą sobą, jak bardzo jestem szczęśliwa.

Sentymentalna jestem ostatnio. Tak bardzo. Ale cóż się dziwić? Tak bardzo już tęsknię. Przecież teraz wszystko się zmieni…

marta

10 Comment

  1. Aga says: Odpowiedz

    Gratuluję dojrzałej decyzji i życzę powodzenia na nowym etapie życia 🙂

    1. Marta says: Odpowiedz

      Oj tak, to naprawdę decyzja z tych „dojrzałych”. Trudna do podjęcia, ale właściwa.
      Dziękuję za ciepłe słowa, niby wracam w rodzinne strony, ale po kilku latach to tak, jakby wszystko na nowo zaczynać 🙂

  2. Taka sobie says: Odpowiedz

    W sumie to Ci się nie dziwię. Przy rodzinie zawsze łatwiej. Sama wiem, że gdyby nie moi rodzice to byłoby mi bardzo ciężko, bo mąż w pracy, jedno dziecko chore, a drugie na zajęcia trzeba zawieźć na przykład. Więc decyzja słuszna i tylko żal, że Warszawa traci wspaniałą mieszkankę. Mam nadzieję, że nie porzucasz bloga?

    1. Marta says: Odpowiedz

      Oj tak, będąc dłużej z Laurą tutaj, blisko rodziny, widzę jak bardzo mi lżej. Decyzja trudna, ale dobra. Mi Warszawy też żal. Ciekawe czy ona też będzie za mną płakać 😀
      A z bloga nie rezygnuję, wręcz przeciwnie! Teraz to dopiero zacznę mieć na to więcej siły.

  3. ta z żebra says: Odpowiedz

    Ooo to ja się solidaryzuję! Też nas czeka wielki powrót w rodzinne strony. Za miesiąc. To była chyba najtrudniejsza decyzja w moim życiu, nadal nie jestem pewna, czy jest ona słuszna. No dobra, tak naprawdę to serce mi pęka.:p Bo pomijając olbrzymi sentyment (BARDZO się do miejsc i ludzi przywiązuję), wiem, że czeka mnie nauka asertywności i stawiania granic. Mnie, mimo że osobno, z dziadkami niestety wcale lżej nie jest. Tak więc tego to Ci zazdroszczę.:)

    1. Marta says: Odpowiedz

      Och ja też się bardzo przywiazuje. Czasem myślę czy to wychodzi mi na plus czy raczej nie 🙂 dla mnke tez ta decyzja była jedną z najtrudniejszych i na samą myśl aż mi serce ściska. Ta dorosłość, decyzje, wybory, to jest czasami tak potwornie trudne!!
      Mam nadzieję, że i Wam się wszystko dobrze poukłada! ♥

  4. Zawsze nie lubiłam Warszawy. Trochę się to zmieniło mniej więcej od roku, kiedy bywam tam częściej ze względu na dwie bliskie memu sercu osoby. Ale nadal jest dla mnie bardzo męczące to miasto i na dłuższą metę raczej nie do przyjęcia.
    Trochę obawiam się mojej zmiany po studiach. Mieszkam piąty rok w Lublinie. Uwielbiam to miasto, jestem bardzo przywiązana do tego miejsca, ale niestety, tutaj o pracę jest niezwykle trudno. Nie mam też tu aż tak bliskich osób.
    Gdzie wybędę? Warszawa? A może moje rodzinne strony? Czas pokaże…

    Cieszę się, że będziesz bliżej rodziny. W końcu to nie miejsce, a ludzie są najważniejsi, widzę, że nie tylko dla mnie, bo z Twojej notatki też to mocno wynika 🙂
    Powodzenia w „nowym” starym miejscu 🙂

    1. Marta says: Odpowiedz

      Rozterki, rozdroża… bardzo tego dużo w naszym życiu. Gdyby nie to, że życie w Warszawie tak pędzi, a rodzina tak daleko to kto wie, może udałoby nam się tam ułożyć życie. Tym bardziej, że już wiele lat Warszawa była takim moim drugim domem. Tak jak mówię: jest piękna i okropna jednocześnie, ale da się tam wieść dobre życie 🙂 Zwłaszcza, gdy ma się ukochane osoby blisko. To najważniejsze. Bo to ludzie, ludzie są ważni. 🙂

      Przytulam! 🙂

  5. Nigdy nie miałam okazji mieszkać w Warszawie, ale od wielu osób często słyszę, że nienawidzą tego miasta. Z drugiej strony czuję jakąś fascynację nim. Tak czy inaczej – zawsze jest lepiej być blisko rodziny 🙂

    1. Marta says: Odpowiedz

      Tak, to prawda, Warszawa jest przytłaczająca. Czasami nawet bardzo. Ale z drugiej strony jest właśnie taka, jak mówisz: fascynująca, urokliwa, przesiąknięta historią, która też tą fascynację wzmaga. Ja kocham ją i nienawidzę jednocześnie. Będąc tu, w rodzinnych stronach, jest mi najlepiej, ale gdy widzę choćby zdjęcia Warszawy, czy jej widoki w każdym serialu… coś łapie za serce. To taki drugi dom.

Dodaj komentarz